mistrzem polski jest legia tekst

Mistrzem Polski jest ! Ukochana ma ! Mistrzem Polski jest ! LEGIA WARSZAWA !!! :) 1 0 Odpowiedz . Pokaż odpowiedzi krogi kielecki wstyd 17-05 17:32 Zgłoś komentarz. To fakt lepiej zapłacić za W czasach świetności klubu, które przypadły na lata 70. XX wieku, grało w nim wielu reprezentantów Polski i innych czołowych piłkarzy. Zgodnie z regulaminem Ekstraklasy Stal Mielec uprawniona jest do umieszczenia nad herbem białej gwiazdki symbolizującej dwukrotne wywalczenie Mistrzostwa Polski. 21-07-2023 / 09:00. Legia, która w minioną sobotę zdobyła Superpuchar Polski, rozpoczyna rozgrywki ligowe 2023/24. Warszawiacy zmierzą się przy Łazienkowskiej z ŁKS-em. Spotkanie pierwszej kolejki PKO Ekstraklasy, na które wyprzedały się już prawie wszystkie bilety, rozpocznie się w piątek, 21 lipca, o godz. 20:30. Podczas sobotniego meczu koszykarzy Legii na Bemowie, oprawę w ramach trzeciej edycji Ultra Dzielnicy zaprezentują kibice Legii z Legionowa i okolic. Będzie to kolejna oprawa w obecnym sezonie, po prezentacjach przygotowanych przez Legijny Dęblin i Garwolin. Spotkanie Legii z AZS-em Koszalin rozpocznie się w najbliższą sobotę o godzinie 19:00, a bilety na nie można kupić tutaj. Polski Związek Piłki Nożnej składa Rakowowi Częstochowa serdeczne gratulacje, łącząc życzenia powodzenia w kwalifikacjach do fazy grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2023/2024. Znamy nowego mistrza Polski! W sezonie 2022/2023 najlepszym zespołem PKO BP Ekstraklasy okazał się Raków Częstochowa, który zdetronizował Lecha Poznań. Site De Rencontre Amoureuse Au Mali. W dzisiejszym odcinku swojego vloga Mateusz Rokuszewski zajął się mistrzostwem, które już kolejkę przed końcem zdobył Lech Poznań. Dlaczego do tego doszło? Czyją zasługą przede wszystkim jest ten tytuł? Co wyróżnia Kolejorza spośród dotychczasowych mistrzów? Między innymi na te pytania odpowie Roki. tu poprzedni odcinek o najlepszych graczach sezonu. CZYTAJ WIĘCEJ O LECHU POZNAŃ:Derby do przerwy, piknik po przerwie. Lech ogrywa WartęPedro Tiba zostanie w Ekstraklasie? Kusi go Legia WarszawaPięciu bohaterów mistrzowskiego sezonu Lecha Poznań Najnowsze WeszłoGrad goli, a na końcu i tak Bayern wygrał… po raz 10. Superpuchar Niemiec Bayern Monachium zdobył 10. Superpuchar Niemiec. Spotkanie z RB Lipsk stało na wysokim poziomie, a zakończyło się hokejowym wynikiem 5:3. Każdego gola strzelił inny piłkarz. Cytat Garry’ego Linekera „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy” przeszedł do kanonu historii futbolu. Dotyczy on piłki reprezentacyjnej. W piłce klubowej w Niemczech może on brzmieć następująco: „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega […] klepała, Warta strzelała Czasami obecność jednego zawodnika naprawdę wiele zmienia. W Warcie Poznań po raz pierwszy w tym sezonie zagrał Adam Zrelak i od razu obejrzeliśmy inną drużynę, w której znów wszystko się zgadzało. „Zieloni” po dwóch porażkach podnieśli się w Legnicy, odnosząc zasłużone zwycięstwo. A w Miedzi muszą się poważnie zastanowić nad sposobem swojego grania, bo ten, który dziś zobaczyliśmy, nie ma prawa się sprawdzić w Ekstraklasie. Miedź zaprezentowała nam klasyczny przykład bezproduktywnego posiadania […] Barcelona potwierdza odejście wychowanka do Celty Vigo Oscar Mingueza nie jest już zawodnikiem FC Barcelony. Klub wydał oficjalny komunikat, z którego wynika, że 23-letni obrońca przenosi się do Celty Vigo. Hiszpan był niechcianym obrońcą w „Dumie Katalonii”. Od dłuższego czasu klub dawał do zrozumienia Minguezie, że go nie potrzebują i najchętniej by go sprzedali. Tym bardziej że ostatnio Barca zakontraktowała dwóch innych defensorów — Andreasa Christensena i Julesa Kounde. El FC Barcelona y el Real Club Celta de Vigo han llegado a un principio […] występ Karola Angielskiego w nowym klubie Karol Angielski zaliczył pierwszy występ w barwach Sivassporu w meczu o Superpuchar Turcji z Trabzonsporem. Jego nowy klub nie zdołał zdobyć tego trofeum, a Polak na boisku pojawił się w 62. minucie. Mistrz Turcji, Trabzonspor był bezlitosny dla Sivassporu w spotkaniu o Superpuchar Turcji. Wygrali 4:0, a to zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej okazałe, gdyby Emrehan Gedikli wykorzystał rzut karny w 90. minucie. Karol Angielski do Turcji trafił na początku lipca […] męczył się z czwartoligowcem w Pucharze Niemiec. Debiut „Kamyka” Vfl Wolfsburg awansował do drugiej rundy Pucharu Niemiec, ale za nimi bardzo trudne spotkanie z czwartoligowym FC Carl Zeiss Jena. Jedyny gol w tym spotkaniu padł dopiero w doliczonym czasie gry za sprawą Omara Marmousha. Jakub Kamiński pojawił się na boisku w 65. minucie, zastępując Jonasa Winda. – Łatwo nie było, ale ważne, że wygraliśmy. Był to zespół z czwartej ligi, a postawił nam bardzo trudne warunki. Cieszę się, że dostałem szansę […] Braithwaite bliski odejścia z Barcelony Hiszpańskie media informują, że Martin Braithwaite jest bardzo bliski osiągnięcia porozumienia w sprawie rozwiązania kontraktu z FC Barceloną, który łączy go z klubem do końca czerwca 2024 roku. Duńczyk trafił do klubu z Katalonii w lutym 2020 roku z CD Leganes. Barca zapłaciła za niego 18 milionów euro. Napastnik rozegrał 57 spotkań dla Blaugrany, w których strzelił 10 bramek i zaliczył pięć asyst. Jego liczby nie powalają na kolana. Nikogo nie dziwi to, że w ostatnim […] goli, a na końcu i tak Bayern wygrał… po raz 10. Superpuchar Niemiec Bayern Monachium zdobył 10. Superpuchar Niemiec. Spotkanie z RB Lipsk stało na wysokim poziomie, a zakończyło się hokejowym wynikiem 5:3. Każdego gola strzelił inny piłkarz. Cytat Garry’ego Linekera „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy” przeszedł do kanonu historii futbolu. Dotyczy on piłki reprezentacyjnej. W piłce klubowej w Niemczech może on brzmieć następująco: „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega […] klepała, Warta strzelała Czasami obecność jednego zawodnika naprawdę wiele zmienia. W Warcie Poznań po raz pierwszy w tym sezonie zagrał Adam Zrelak i od razu obejrzeliśmy inną drużynę, w której znów wszystko się zgadzało. „Zieloni” po dwóch porażkach podnieśli się w Legnicy, odnosząc zasłużone zwycięstwo. A w Miedzi muszą się poważnie zastanowić nad sposobem swojego grania, bo ten, który dziś zobaczyliśmy, nie ma prawa się sprawdzić w Ekstraklasie. Miedź zaprezentowała nam klasyczny przykład bezproduktywnego posiadania […] gol Nuneza, było też pudło Haalanda. Liverpool z Tarczą Wspólnoty Jak na mecz dwóch tak wybitnych drużyn, tempo pozostawiało trochę do życzenia, ale ostatecznie piłkarze Liverpoolu i Manchesteru City zafundowali nam aż cztery bramki. Nie brakowało udanych debiutów, sędziowskich kontrowersji i koszmarnych pudeł. Sezon w Anglii uważamy za otwarty! Brakowało dokładności Cóż, gdybyśmy dzisiejsze starcie porównali do kwietniowego, gdy te same drużyny mierzyły się w kluczowym dla losów sezonu meczu Premier League, różnica kilku poziomów byłaby widoczna gołym okiem. […] dalej od Europy. 0:3 z Górnikiem Zabrze Mariusz Lewandowski – w pewnym skrócie – został zatrudniony w Radomiaku po to, by przybliżyć ten klub do Europy. Zdaniem działaczy Dariusz Banasik do tej roli się nie nadawał i co najwyżej mógł zagwarantować puchary z lodami, a nie bitwy choćby w Lidze Konferencji (ale też ewentualnie, Liga Mistrzów brzmi lepiej). Kierownicę przejął więc Lewandowski i… cóż, nie jest ten start specjalnie spektakularny. Radomiak pod jego wodzą wygrał tylko jeden mecz na siedem – udało […] Arka utonęła w Wiśle. Biała Gwiazda z ważną wygraną Wisła Kraków pokonała 1:0 Arkę Gdynia w hicie trzeciej kolejki 1. ligi. Mecz nie stał na najwyższym poziomie, a najważniejszymi wydarzeniami spotkania okazały się dwie czerwone kartki otrzymane przez zawodników żółto-niebieskich. One ustawiły starcie i wynik, bowiem jedynego gola po rzucie karnym zdobył Michał Żyro. Łącznie Wisła Kraków i Arka Gdynia spędziły w Ekstraklasie 98 sezonów. Dla Białej Gwiazdy nadrzędnym celem od dwóch miesięcy jest […] Miedź chce pokazać, że nowi piłkarze są kozakami nie tylko na papierze Ze względu na mecze pucharowiczów obejrzymy tej soboty tylko dwa ekstraklasowe spotkania. Ale jakie! Radomiak z Górnikiem i Miedź z Wartą – czy to nie brzmi pięknie? No dobra, wiadomo, że niekoniecznie dobrze zapowiada się dzisiejszy wieczór z najlepszą ligą świata, ale dajmy jej szansę – jeśli ESA nie zapewni nam poziomu sportowego, to zawsze przysporzy trochę materiału do memów. W tle starcia o Tarczę Wspólnoty i Superpuchar Niemiec – będziemy o nich oczywiście Rusza piłkarska Ekstraklasa. Kto będzie mistrzem? Oto sonda Faktu Data utworzenia: 15 lipca 2022, 12:27. W piątek 15 lica ruszają rozgrywki Ekstraklasy. Znów czekają nas wielkie, sportowe emocje. Redakcja Faktu przeprowadziła sondę przed startem Ekstraklasy wśród ludzi związanych z piłką nożną. Trzeba było odpowiedzieć na trzy pytania: kto będzie mistrzem Polski, kto sprawi niespodziankę i kto spadnie do I ligi. Oto odpowiedzi, które otrzymaliśmy. Eksperci typują przed startem Ekstraklasy. Foto: Piotr Dziurman/400mm Michał Chwieduk/Focusmedia Marcin Kadziołka/ Piotr Matusiewicz/Pressf / - Marek Saganowski (Były zawodnik ŁKS-u Łódź i Legii Warszawa. Czterokrotny mistrz Polski) MISTRZ: Raków Częstochowa lub Pogoń Szczecin. Te dwie drużyny ponownie będą bardzo mocne, tak samo jak w poprzednim sezonie. NIESPODZIANKA: Miedź Legnica. Trenerem jest tam mój kolega Wojciech Łobodziński. Mam nadzieję, że jego drużynie będzie szło tak dobrze, jak w pierwszej lidze. SPADEK: Stal Mielec, Korona Kielce i Widzew Łódź. Pierwszy rok zawsze jest trudny dla beniaminków. Liczę na niespodziankę w wykonaniu Miedzi, ale każdy z trzech zespołów, które awansowały z I ligi, będzie musiał ostro walczyć o pozostanie. Zobacz także Bartosch Gaul, nowy szkoleniowiec Górnika Zabrze: Nie jestem trenerem, który łatwo się zadowala Ekstraklasa. Kto mistrzem Polski? Eksperci wskazują faworyta Marek Motyka (Były zawodnik Wisły Kraków. Mistrz Polski i były kapitan tego klubu) MISTRZ: Gdybym w tym momencie miał wskazać jeden zespół, to byłby to Raków. Ale grono kandydatów jest zdecydowanie większe. Wśród nich są Lech, Pogoń, nie wiemy też, jak wystartuje Legia. NIESPODZIANKA: Może być nią jeden z wcześniej wymienionych zespołów. Cichym faworytem może być Cracovia. SPADEK: Nie odważyłbym się jeszcze dziś odpowiedzieć na to pytanie. Wyniki letnich sparingów nie są miarodajne, bo trenerzy eksperymentują. Dariusz Sztylka (Były zawodnik Śląska Wrocław. Mistrz Polski z 2012 roku) MISTRZ: Zapewne faworyta należy upatrywać pośród drużyn, które zajęły czołowe cztery miejsca w ubiegłym sezonie, czyli w Lechu, Rakowie, Pogoni i Lechii Gdańsk. Nie zapominajmy też o silnej kadrowo Legii. NIESPODZIANKA: Mam nadzieję, że niespodzianką będzie postawa Śląska. Ciekaw jestem również postawy beniaminków, choćby Miedzi Legnica. SPADEK: Nie chciałbym obstawiać spadkowiczów, bo nikomu nie życzę spadku z Ekstraklasy. Ekstraklasa znów nas oszuka? Nasza liga jest pełna pudru Dariusz Dziekanowski (Były zawodnik Widzewa Łódź i Legii Warszawa, z którą zdobył mistrzostwo Polski) MISTRZ: Raków Częstochowa. Dlatego, że od trzech sezonów jest postęp, a nie ma wahań formy, nie ma żadnego kryzysu. Jest to drużyna bardzo dobrze prowadzona przez trenera Marka Papszuna, a pokazał to już Superpuchar. NIESPODZIANKA: Nie wiem. Naprawdę trudno powiedzieć. SPADEK: W poprzednim sezonie mieliśmy taką sytuację, że pół ligi było zagrożone spadkiem. Drużyny z dziewiątego, a nawet z ósmego miejsca były bardzo blisko strefy spadkowej i było nerwowo. Tak że większość zespołów będzie patrzyła jak się utrzymać w lidze, a nie myśleć o tym, żeby zawojować tę ligę czy myśleć o europejskich pucharach. Choć to może smutne. Maciej Żurawski (Były zawodnik Warty Poznań, Lecha Poznań i Wisły Kraków. Pięciokrotny mistrz Polski) MISTRZ: Dużo ludzi stawia na Raków, a ja postawię na Lecha Poznań. Mimo tej sromotnej porażki w eliminacjach Ligi Mistrzów Lech jest faworytem. Uważam też, że Legia może być bardzo niebezpieczna. NIESPODZIANKA: Miedź Legnica. Praktycznie bez potknięć cały czas prezentuje wysoką formę. Myślę, że może nas zaskoczyć, jeżeli chodzi o rozgrywki ekstraklasowe. SPADEK: Widzew Łódź – to jest taki mój strzał. Myślę, że problemy z utrzymaniem się mogą mieć też Stal Mielec i Wisła Płock. Raków Częstochowa głównym faworytem do tytułu? Sebastian Madera (Były zawodnik Widzewa Łódź i Lechii Gdańsk) MISTRZ: Raków Częstochowa. Z każdym sezonem czynią postępy. Grają najlepszą piłkę w lidze i dla mnie są zdecydowanym faworytem ligi. NIESPODZIANKA: Sądzę, że po słabszym okresie przebudzi się Śląsk. Liczę również na dobrą postawę Widzewa. SPADEK: Nikomu nie chcę odbierać szans na starcie. Taras Romanczuk o celach Jagiellonii na nowy sezon: Chcemy cieszyć kibiców grą Piotr Reiss (Były zawodnik Lecha Poznań) MISTRZ: Lech Poznań, jestem kibicem tego klubu i trochę sercem to mówię. Jest to silny zespół, silny klub jak na polskie warunki i będzie głównym kandydatem do mistrzostwa. Na dalszych miejscach wskazałbym Raków i Legię, która będzie stabilniejszym zespołem niż to było w poprzednim sezonie. NIESPODZIANKA: Miedź Legnica, która uporała się z wcześniejszymi problemami. Jest to ustabilizowany zespół, ustabilizowany klub i myślę, że może być czarnym koniem tego sezonu. SPADEK: Stal Mielec może mieć problemy z utrzymaniem. Klub nie ma stabilizacji finansowej i najczęściej takie kluby upatruje się w gronie kandydatów do spadku. To samo może dotyczyć Warty Poznań, która ma jeden z najniższych budżetów. Łukasz Broź (Były zawodnik Widzewa Łódź, Legii Warszawa i Śląska Wrocław) MISTRZ: Raków, Lech, Legia oraz Pogoń, wśród tych drużyn trzeba upatrywać mistrza. Nowy trener, brak europejskich pucharów oraz chęć rehabilitacji za słaby poprzedni sezon. to wszystko każe stawiać Legię w roli faworyta. Zacięta walka o tytuł będzie toczyła się do samego końca. NIESPODZIANKA: Nie widzę zespołu, który mógłby zaskoczyć czymś pozytywnym w nadchodzącym sezonie. SPADEK: Walczyć o utrzymanie będą Stal Mielec, Miedź i Widzew. Kadry tych drużyn wydają się najsłabsze. Wszystko zależeć będzie od tego, jak te zespoły rozpoczną rozgrywki. /6 Piotr Matusewicz / Pressfocus Marek Saganowski w roli kandydatów do mistrzostwa upatruje Rakowa Częstochowa i Pogoni Szczecin. /6 Krzysztof Porębski / Pressfocus Marek Motyka w walce o mistrzostwo także stawia na Raków. /6 Krystyna Paczkowska / Dariusz Sztylka nie zapomina o silnej kadrowo Legii Warszawa. /6 Tedi / Dariusz Dziekanowski uważa, że największe szanse na tytuł ma Raków. /6 Michał Chwieduk / Fokusmedia Maciej Żurawski stawia na Lecha Poznań. /6 Marcin Kadziolka / Sebastian Madera uważa, że w nadchodzącym sezonie pozytywnie zaskoczyć może Śląsk Wrocław. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem: Piątkowa prasa to solidna dawka wprowadzająca do nowego sezonu Ekstraklasy. PRZEGLĄD SPORTOWYW 2014 roku Widzew został skazany za długi i nieprawidłowości w działaniu spółki. Wyrok był surowy: degradacja. Dziś RTS po długiej przerwie wraca na była to droga długa i kręta, zakończona zresztą piękną klamrą kompozycyjną. Bo gdy Widzew z hukiem zlatywał z Ekstraklasy w 2014 roku, przegrał 22 maja z Podbeskidziem Bielsko-Biała 0:3. 22 maja 2022 roku Widzew wygrał z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:1 i wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej. Z jednej z lóż awans RTS oglądał Przemysław Klementowski, drugi prezes klubu po 2015 roku, kiedy zaczęła się odbudowa Widzewa po porzuceniu go przez Sylwestra Cacka. To Klementowski wprowadzał RTS w nową erę. Za jego prezesury otwierano nowy stadion. – Kiedy robiłem przelew do urzędu skarbowego z zysku ze sprzedaży karnetów, ręka mi drżała. Trzy razy sprawdziłem, czy wpisałem dobry numer konta, ale trzeba było zapłacić, więc kliknąłem – meczu z Podbeskidziem zadowolony patrzył na radość piłkarzy i kibiców przez szybę SkyBoxa. – Spełniło się moje marzenie – powiedział krótko w trakcie kurtuazyjnej rozmowy. Ale tak naprawdę to tylko pierwsza część jego marzenia się ziściła. W drugiej była mowa o oglądaniu Widzewa w europejskich pucharach, a do tego jeszcze kawałek. Ale już znacznie mniejszy niż jeszcze te pięć lat temu, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, a prezes odebrał nas z dworca Łódź Fabrycza i wpakował do czarnego auta z przyciemnianymi szybami, by za chwilę wywieźć poza miasto w kierunku Gutowa, gdzie trenował wtedy zespół prowadzony przez Przemysława Cecherza. Kiedy Klementowski zobaczył nasze zdziwione miny, rzucił tylko żartem: – Panowie, spokojnie, nie każdy łysy to prowadząc, zaczął opowieść o tym, jak to jest stać na czele odradzającego się klubu. – Wszyscy chcą tylko pisać maile. Nikt nie chce rozmawiać, wyobrażacie to sobie? Nie lubię maili. Denerwują mnie, zabijają kontakt. A tu w kółko tylko słyszę: mail, mail, mail – narzekał z uśmiechem płynnie przechodząc do anegdot o piłkarzach, którzy może nie wysyłali maili, ale sprawiali kłopoty innego rodzaju. Na przykład jeden z zawodników urządził w wynajmowanym przez klub mieszkaniu ostrą libację, na którą zaprosił znajomych z drużyny. Panowie bawili się tak dobrze, że wyważyli drzwi. Za zniszczenia trzeba było oczywiście zapłacić i jeszcze świecić oczami przed właścicielami. W momencie zakończenia imprezy skończył się też proceder wynajmowania mieszkań dla zagrożeniem nie jest dziś kadra drużyny z Łazienkowskiej, może być nim brak cierpliwości legijnej społeczności – ocenia były trener warszawskiego zespołu Aleksandar Vuković, który patrzy z boku na ruchy swojego byłego klubu i wbrew ogólnej narracji twierdzi, że jest on mocnym kandydatem do zdobycia mistrzostwa KOPROWIAK: Naprawdę pan uważa, że Legia jest mocnym kandydatem do zdobycia mistrzostwa Polski?ALEKSANDAR VUKOVIĆ: W tym momencie może i nie jest to popularne stwierdzenie, ale trzymam się swoich przekonań. Kiedy w przeszłości słyszałem, że Legia na sto procent sięgnie po tytuł, nieraz mówiłem, że jest to przesada, że nie można podchodzić do tego w ten sposób, że jest na to skazana. Teraz, po jednym słabym sezonie, nie chcę popadać w drugą skrajność. Wciąż mówimy o klubie, który w ciągu ostatnich dziesięciu lat siedem razy zdobywał mistrzostwo Polski. Przez ostatni rok wydarzyło się wiele złego, ale pamiętajmy, że było też kilka rzeczy nieosiągalnych ostatnio dla innych drużyn w naszej lidze, czyli kilka meczów na wysokim poziomie w fazie grupowej Ligi Europy. Dlatego odważną tezą jest dziś dla mnie twierdzenie, że Legia nie ma szans na odzyskanie tytułu. I nie mówię, że zespół z Łazienkowskiej na pewno tego dokona, ale że z obecnym potencjałem ludzkim, z 15–18 mocnymi zawodnikami jak na polską ligę, z bardzo dobrym trenerem na ławce, może się liczyć w tej walce. Rywalizuje z przeciwnikami w jego zasięgu, tak samo jak we wcześniejszych potencjał to bardzo ogólne stwierdzenie. Co konkretnie jest siłą Legii?Dla mnie wcale to nie jest ogólne stwierdzenie, a bardzo ważna kwestia. Patrzę na tę kadrę i sądzę, że jeden napastnik, którego Legia najprawdopodobniej jeszcze sprowadzi, to jest to, co ją dzieli, by za chwilę być faworytem do wygrania ligi. Ważny jest brak ubytku jakiegokolwiek ważnego zawodnika z ostatniego okresu. Ma ludzi, którzy już zdobywali tytuł, jest nowe otwarcie, nie ma dramaturgii ostatniego sezonu. Największym zagrożeniem nie jest dziś kadra, może być nim brak cierpliwości legijnej społeczności. Jeżeli ta drużyna dostanie czas, wsparcie, stać ją na wiele. Gdyby grała w Bundeslidze, nie miałaby szans na mistrzostwo kraju. Jednak w polskiej Ekstraklasie jak najbardziej jest to realne. Jako trener zawsze wpajałem piłkarzom myślenie, abyśmy się nie wywyższali, ale z drugiej strony nikogo z góry też nie uważali za lepszego od ma dużych strat poza atakiem, gdzie przede wszystkim będzie brakowało Tomaša sprowadzono Blaža Kramera, który grał w dobrej drużynie w lidze szwajcarskiej, wydaje się, że nie jest byle jakim zawodnikiem. Myślę, że na Łazienkowską trafi jeszcze jeden napastnik. To, co przeżywałem od grudnia w Legii, nazwałbym wyścigiem górskim. Jechaliśmy wciąż pod wysoką górę, a mimo to wyniki, jakie osiągaliśmy wiosną, dałyby nam miejsce w czubie tabeli, gdyby ta pokazywała tylko rundę rewanżową. Teraz nastąpi nowe otwarcie, Legia rozpocznie ten wyścig z tego samego miejsca, co pozostali, już nie musi się wspinać, na razie to płaska droga. Wierzę, że to pomoże tej drużynie, która została odświeżona. Doszło do niej kilku nowych zawodników. Jedynym znakiem zapytania w Legii jest w tym momencie dla mnie obsada bramki. Wierzę, że będzie dobrze, ale nie mam takiej pewności. Miszta, Tobiasz i Hładun dopiero muszą udowodnić, że są gotowi, aby stać się ważnym punktem tego zespołu. Przed nimi sezon prawdy. Na wszystkich innych pozycjach są piłkarze, wobec których nie mam takich wątpliwości, jest przynajmniej jeden na każdej pozycji, który daje dużą trenerzy Artura Rudki przekonują, że to dobry bramkarz i słaby mecz przeciw Quarabagowi go nie załamie.– Jestem pewien, że się po tym podniesie – mówi nam Serhij Rebrow, były słynny napastnik reprezentacji Ukrainy, który prowadził Artura Rudkę w Dynamie Kijów. – Na koniec sezonu powiecie, że to był dobry bramkarz – dodaje Stephen Constantine, były trener Pafos, gdzie grał, zanim trafił do Lecha.– Łatwo winić bramkarza, gdy przegrywasz 2:5 w dwumeczu, ale grało dziesięciu innych piłkarzy, co oni robili? Artur przyzna się do błędu. Niektórzy piłkarze obwiniają innych, on nie, weźmie na siebie odpowiedzialność. Potrzebuje czasu na aklimatyzację – mówi Constantine.– Ważne, co trener zrobi. Jeśli powie, że przegraliśmy przez bramkarza, to mu nie pomoże. Mam jednak nadzieję, że tak nie będzie robił. Ja tego publicznie nie mówię, gdy zawodnik rozumie wsparcie, wtedy jest lepiej – Zabrzu nie chcieli powtórki z zimy, kiedy Górnik był mało zdecydowany na transferowym targu. Zaczęli dobrze, ale później pojawił się zastój. Na razie klub zakontraktował czterech nowych zawodników – trzech z nich w poprzednim sezonie było BrollGórnik latem pożegnał się z Grzegorzem Sandomierskim i szukał nowego bramkarza. Przymierzano się do związanego z tym klubem w przeszłości Tomasza Loski, obecnie piłkarza Bruk-Betu Termaliki, ale zwolennikiem tego transferu nie był Urban. Gdy rozstano się z tym szkoleniowcem, w klubie zajęci byli poszukiwaniem nowego trenera. Temat nowego bramkarza zszedł na dalszy plan. Ostatecznie już po zatrudnieniu Bartoscha Gaula zdecydowano się na innego zawodnika – sprowadzono Kevina Brolla, który poprzedni sezon rozegrał jako bramkarz Dynama Drezno w 2. urodził się w Mannheim, a jego rodzina pochodzi z Tarnowskich Gór. Broll dobrze mówi po polsku, co miało znaczenie, gdy rozważano jego kandydaturę. Po zgrupowaniu górników w Opalenicy można powiedzieć, że zadomowił się w ekipie z Zabrza, a po sparingach wiadomo, że często go będzie słychać na boisku. W spotkaniu z Worskłą Połtawą przy rzucie wolnym dla rywali zauważył, że Aleksander Paluszek źle się ustawił. Wyszedł z bramki, ustawił go tam, gdzie według niego powinien stać i chwilę później trafił w niego rywal. Wśród atutów tego bramkarza można wymienić grę Stolarczyk nie zamierza grać nudnej piłki w WOŁOSIK: Zdiagnozował pan chorobę, która toczy Jagiellonię od kilku sezonów?MACIEJ STOLARCZYK: Od pewnego czasu piłkarzom nie udaje się wspiąć na wyżyny indywidualnych umiejętności i wspólnego osiągnięcia wyższego celu. Gdy kryzys trwa zbyt długo, w zawodnikach może odezwać się zwątpienie. Ale po pracy, którą wykonali podczas zgrupowania w Opalenicy, z czystym sumieniem mogę przyznać – to są naprawdę dobrzy gracze. Mam na myśli ich podejście do obowiązków. A po takich piłkarzach, jak Jesus i Marc (Imaz oraz Gual – przyp. red.) widać, że mają umiejętności „ponadligowe”.Według mnie pańskim najważniejszym zadaniem jest zwalczenie zniechęcenia w drużynie, która ostatnie kiepskie sezony kończyła na odległym miejscu, miniony na dwunastym, najgorszym od lat, oraz pokonanie znużenia wśród kibiców. Są wyraźnie zmęczeni stagnacją co zastałem. Tego rozczarowania nikt w Białymstoku nie ukrywa – współwłaściciele klubu, pracownicy, kibice z którymi się spotkałem, a także zwykli mieszkańcy. Jagiellonia w nieodległych czasach miała miejsce w czołówce tabeli. Tu wszyscy pamiętają tamte chwile i czekają na ich powrót. Wiem, że to pachnie banałem, ale chcę, byśmy po meczu mogli powiedzieć, że drużyna dała z siebie maksa, że nacieszyliśmy oko ludzi, którzy przyszli nas obejrzeć. Przeciwnik może niekiedy okazać się lepszy, ale niech nie będzie to efektem naszej beznadziejności czy braku zaangażowania. Pracujemy nad tym, by drużyna dołożyła do realizacji celów krótkoterminowych wygrywanie meczu za meczem. A wyznacznikiem naszego postępu niech będzie coraz lepsza frekwencja na trybunach. Jeśli tak się stanie, to znaczy, że zmierzamy we właściwym kierunku. Postaramy się, by ludzie, którzy przyjdą na stadion, chcieli na niego wrócić. Nudnymi spektaklami tego nie osiągniemy. Życzę sobie, byśmy na 90 minut potrafili oderwać ich od codzienności, przenieśli na ten czas w efektowną rzeczywistość. To inny kraj, inna kultura, ale jakiś czas temu urzekła mnie atmosfera w Monachium przy okazji meczu Bayernu. Podkreślam, że przy okazji. Sam mecz – wiadomo, jego klimatu nikomu nie trzeba opisywać, ale te zapchane knajpki wokół stadionu, ta tradycja, kiedy przy piwku i kiełbasce ludzie się nakręcają. A to wcale nie kończy się z gwizdkiem, bo po nim w okołostadionowych miejscach odbywa się omówienie wydarzenia, które zabrało ich w inny wymiar. Tak jak dobry film, sztuka w teatrze. Byłoby fantastycznie, gdyby u nas podobnie stało się z pan jakieś wspomnienia związane z Białymstokiem?Kilka. Pamiętam stadion z jedną trybuną, bo resztę budowano, i kładkę, którą maszerowało się do prowizorycznej szatni w baraku. Następne wspomnienie jest bolesne. Z moją Pogonią Szczecin, w której pełniłem rolę asystenta trenera Dariusza Wdowczyka, przyjechaliśmy na ekstraklasowy mecz. W Białymstoku trafiliśmy na święto – uroczyste otwarcie nowiutkiego stadionu. Komplet, przeszło 20 tysięcy kibiców. Napędzona Jagiellonia rozniosła nas 5:0. To wspomnienie teraz do mnie wróciło, a świadczy o tym, że w tym mieście jest ogromny potencjał. Mam nadzieję, że tylko chwilowo był uśpiony, a nam uda się go z… Izą Koprowiak. Tym razem przepytana została autorka wywiadów z piłkarzami i ci się słyszeć coś, co sama uznajesz za zbyt mocne i nawet tego nie spisujesz, żeby nie zaszkodzić rozmówcy?Jeśli ktoś mówi „powiem tylko tobie”, to po prostu nie spisuję. Ale czasem w trakcie rozmowy okazuje się, że to nie jest tylko dla mnie. Wtedy autoryzacja jest dla mnie pomocą, bo czasem gubię się w tym, co mogę a czego nie rozmowę będziesz autoryzować i dużo wytniesz?(10 sekund milczenia). Widzisz, dziwnie być po drugiej stronie. Kiedyś już się w tej roli znalazłam i miałam poczucie, że sens został uchwycony, ale moje wypowiedzi nie są napisane moim tonem, że są zabarwione emocjami autora. Ja to rozumiem, bo gazeta nie jest z gumy. Kiedy odpowiadam ci na pytanie w 3000 znaków i musisz zrobić z tego 500, może to brzmieć, jakbym odpowiadała bardzo wprost, a to nie w moim stylu, bo dla mnie świat nie jest czarno-biały. Wiem jednak, że to jest bardzo trudne, by spisując czyjeś odpowiedzi, oddać w tym tego człowieka, a nie siebie. Znalezienie się po drugiej stronie mocno mi to uświadomiło, cenna to, co tobie wydaje się ważne w tym, co powiedział, tylko to, co on za takie I czasem niestety to musi być dłuższe, nie jest chwytliwą „klikaczką”, ale jeśli to skrócisz, to już nie będzie ten człowiek. Wiem, że czasem, kiedy zaczynam mówić na jakiś temat, trudno wyklarować z tego sprecyzowaną jest kontrowersyjna, ale dla mnie jest zabezpieczeniem, że dobrze oddałam to, co ktoś chciał przekazać, a z drugiej strony ktoś bierze odpowiedzialność za to, co powiedział. I już nie będzie mógł do mnie zadzwonić i wyprzeć się swoich słów, jak kiedyś Radek Mynař, który powiedział mi, że obronę mają mocną, ale z ofensywą jest problem, a przed drużyną zaparł się, że to zmyśliłam. Zadzwonił, mówiąc: „Odp… się od Polonii, nikt więcej z tobą nie porozmawia”.Byłam nowym, zagubionym dzieciakiem w środowisku, w dodatku jako kobieta nieprzyzwyczajona do tego, żeby mężczyzna tak do mnie mówił. Mam przeprosić? Ale za co przepraszać? To był egzamin, którego nie potrafiłam zdać. Wiedziałam tylko, że nie mogę pokazać słabości. Tamta sytuacja nauczyła mnie zakładania maski w tej pracy, a dziś myślę inaczej. Bo dlaczego nie mogę być słaba? Powiedziałabym dziś: słuchaj, to co robisz, jest dla mnie bardzo przykre i mnie to boli. Co by się stało, gdybym zareagowała prawdą? Potem kilka miesięcy chodziłam na Polonię i nikt ze mną nie rozmawiał. Było mi tak cholernie ciężko i przykro, ale nie mogłam tego pokazać, tak czułam, przecież byłam w udawałam pewną siebie, że po mnie to spływa, wracałam do domu i płakałam, dzień w dzień wyłam. Nie sądzę, żeby to było dobre. Piłkarze zakładają maski, a ja mam wrażenie, że wszyscy je zakładamy. Po spotkaniu autorskim rozmawiałam z bliską osobą i mówiłam o tym, jak bardzo się stresowałam. Usłyszałam, że kompletnie nie było tego po mnie widać, że byłam tak pewna siebie. A ja czułam się małą, roztrzęsioną dziewczynką, która najchętniej by stamtąd uważam, że było to bardzo widać. Że byłaś wycofana, jak nie ty, że w fotelu siedziałaś tak głęboko, z głową bardzo z tyłu, żeby być trochę dalej od tych wszystkich że my się bardzo długo znamy, a jeśli ktoś nie zna mnie jeszcze od tej strony, to widzi, że biorę mikrofon, wiem co powiedzieć, wychodzę, witam się. A to w ogóle nie jest prawda! Nie w tym sensie, że udaję i nie chcę się z ludźmi witać, ale cholernie się tego boję. Tylko że dzięki tej świadomości, co sama czuję w środku głęboko, mam poczucie, że kiedy naprzeciwko mnie siedzi pewna siebie osoba, to głęboko jest co innego schowane. Odczuwam, co tam w człowieku jest i mam ochotę się do tego dokopać. Do tych miękkich lata Roberto Alves był zawodnikiem słynnego szwajcarskiego klubu, ale, jak przekonują tamtejsi dziennikarze, odszedł z niego, bo gdy został dość wcześnie zdjęty z boiska z powodu złej gry, wściekły rzucił koszulką, co nie spodobało się trenerowi. W ubiegłym sezonie był w najlepszej formie w życiu. Wiele osób jest zaskoczonych, że taki zawodnik trafił do Radomiaka. Szwajcar na pewno ma umiejętności, by zostać gwiazdą Ekstraklasy.(…) Do klubu z Zürichu trafił jako nastolatek. Zaproszono go na testy, które miały składać się z trzech etapów ale już w pierwszych dniach zachwycił trenerów. „Podoba nam się, jak grasz. Bierzemy cię, nie potrzebujemy kolejnych sprawdzianów” – usłyszał. Od początku ustawiano go jako ofensywnego środkowego pomocnika albo na skrzydle. To dwie pozycje, na których, w zależności od potrzeby i taktyki na mecz, ma teraz grać w Radomiaku. – Miałem dwóch idoli. Pierwszym był Cristiano Ronaldo, u którego ceniłem przede wszystkim niezwykłą mentalność. Drugi to Ricardo Quaresma. Niesamowicie imponowało mi to, z jakim luzem gra w piłkę i co potrafi wykonać na boisku: te zagrania zewnętrzną częścią stopy, czy popularna „rabona”, czyli dośrodkowania albo strzały krzyżakiem. Dla Quaresmy futbol to była rozrywka. Ja też uważam, że my, piłkarze, powinniśmy bawić kibiców, ale czasami trenerzy denerwowali się, gdy pozwalałem sobie na zbyt wiele – tłumaczy Grasshopper występował do sezonu 2019/2020, choć był też w tym czasie wypożyczany do FC Wil i Winterthuru. Piłkarzem pierwszego składu stał się, gdy klub z Zürichu występował na drugim szczeblu rozgrywek. Zdaniem szwajcarskich dziennikarzy, na jego przyszłe losy mocno wpłynęło zdarzenie z 23 sierpnia 2019 roku. Grassopper grał u siebie z Winterthurem, mecz zakończył się remisem 2:2. Trener gospodarzy, Uli Forte, już w 37. minucie zdjął Alvesa z boiska. Nie chodziło o kontuzję, tylko o grę, z której szkoleniowiec nie był zadowolony. Roberto miał wtedy z wściekłości rzucić koszulką, co sprawiło, że niedługo później przeniósł się właśnie do Winterthuru, ale tym razem na zasadzie transferu definitywnego. – Zgadza się, podobne zdarzenie miało miejsce, ale według mnie nie było przyczyną mojego odejścia, tym bardziej, że po meczu wyjaśniliśmy sobie wtedy wszystko z trenerem. Odszedłem, bo byłem młody i potrzebowałem więcej regularnej gry – mówi dziś o tej sytuacji pomocnik soboty ma się wyjaśnić przyszłość Roberta Lewandowskiego. Czasu jest coraz mniej, a znaków zapytania bardzo Bayernie chcą mieć jasną sytuację i nie za bardzo wyobrażają sobie zaprezentowanie drużyny z Lewym w składzie po to, żeby dzień czy dwa później miał ją jednak opuścić. Niemcy są zorganizowani i jeśli prezentują zespół na kolejne rozgrywki, to taki, jaki do nich przystąpi. Oczywiście możliwe są jeszcze jakieś roszady w składzie, ale będą dotyczyły zawodników drugiego szeregu, a nie gwiazd. Te mają się pokazać w sobotę, w nowych strojach, które kibice będą mogli też od razu w tym gronie będzie Lewandowski? Na to pytanie nie ma na razie odpowiedzi. Nasz napastnik co mógł zrobić w sprawie odejścia, to zrobił, a teraz może tylko czekać. Przede wszystkim na sensowną ofertę Barcelony. Ta Barcelona, która tak bardzo ponoć pragnie naszego napastnika, robi wiele, żeby kibice odnieśli jednak inne wrażenie. Bo zamiast wyłożyć konkretne pieniądze, w Katalonii na razie tylko mówią, jak bardzo im zależy na Polaku, ale nie idą za tym jak zrozumieć pierwszą propozycję złożoną Bayernowi i wynoszącą raptem 30 mln euro? To nie są poważne pieniądze za Lewego. W stolicy Bawarii słusznie uznali, że taka oferta to kiepski żart i nawet nie odpisali na maila. I nie ma się co dziwić, bo za 30 mln euro kupuje się piłkarzy kilka razy gorszych. A tu chodzi o jednego z najlepszych zawodników świata!Tak do końca trudno zrozumieć, co kombinują Katalończycy. Jeśli rzeczywiście chcieliby Polaka tak bardzo, jak deklarują, to już dawno złożyliby satysfakcjonującą ofertę, a nie podbijali propozycję o kilka mln euro i dokładali bonusy, które są jak los na loterii. I w Bayernie cierpliwie czekają na sensowną propozycję. Bo nie ulega wątpliwości, że wszystkich męczy już obecna sytuacja. W tym serialu aktorzy czerpią coraz mniej przyjemności z występowania, ale nie mają innego wyjścia. Do czasu, aż nastąpi ostateczna to odpowiednie słowo, żeby opisać sposób, w jaki kluby Serie A dokonały wyboru trenerów na nowy ma żadnych wątpliwości – piętnaście z dwudziestu drużyn zaliczających się do włoskiej ekstraklasy zatwierdziło ponownie tego samego szkoleniowca. Tak zachowało się aż dziewięć z dziesięciu najlepszych zespołów poprzednich rozgrywek: wśród nich tylko Hellas Verona zatrudnił nową osobę na to temu sytuacja była zupełnie inna, ponieważ tylko Milan oraz Atalanta nie zmieniły „szefa”. Można więc powiedzieć, że ekipy z czołówki calcio rozpoczęły przygotowania do nowych rozgrywek, kontynuując pracę (w większości przypadków) zaczętą przed rokiem. I ta specyficzna sytuacja często owocuje dobrymi mistrz Włoch, polega ponownie na Stefano Piolim, pracującym w klubie od listopada 2019 roku. W zdobyciu scudetto odegrał kluczową rolę. Nie było sensu go zmieniać. Inter będzie nadal prowadzony przez Simona Inzaghiego, wybranego na to stanowisko latem 2021 roku. Dzięki trenerowi Nerazzurri osiągnęli sukces w Pucharze Włoch i walczyli z Milanem o scudetto do końca jest poważna, a prace zaawansowane. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, czwarta trybuna na stadionie w Zabrzu zostanie otwarta na początku 2025 najpierw trzeba będzie zburzyć historyczną trybunę zachodnią, pozostałość po starym stadionie. Zgoda na to pojawiła się na początku tego roku. Zanim jednak na teren wjadą buldożery i koparki, trzeba będzie przenieść stanowiska telewizyjne, które tymczasowo będą znajdować się na nowej trybunie wschodniej. – Od tego musimy zacząć, bo stanowiska kamer i kabina komentatorska znajdują się na starej trybunie. W kolejnym kroku tę trybunę zachodnią będziemy burzyć – podkreśla już także konkretny zamysł, jak ma wyglądać brakujący element Areny Zabrze. Na poziomie 0 znajdą się szatnie, zaplecze meczowe i muzeum sportu zabrzańskiego. Na poziomie 1 będzie klub biznesowy i bistro czynne nie tylko w czasie spotkań. Na poziomie 2 będą loże i biura, a na poziomie 3 znajdą się pomieszczenia i stanowiska dla dziennikarzy. Jaka będzie pojemność trybuny? – Wyniesie ok. 8 tysięcy, a dokładnie zostanie to określone po sporządzeniu przez wykonawcę projektu warsztatowego, gdzie znajdzie się rozmieszczenie krzesełek – zdradza prezes stadionowej spółki, co oznacza, że ogólna pojemność obiektu przekroczy 32 liga niezadowolonych ludzi. Komentarz Macieja Grygierczyka przed startem I 50 dni nie minęło od zakończenia poprzedniego sezonu, ukoronowanego pasjonującym finałem baraży między Koroną i Chrobrym, a już zaczynamy następny. Mniej więcej rok temu w tym samym miejscu porównywaliśmy Fortuna 1. Ligę do 2. Bundesligi – też pełną uznanych firm, klubów z bogatą historią. A teraz? Teraz to dopiero! Sam fakt, że na zapleczu ekstraklasy zagrają dwa z czterech najbardziej utytułowanych polskich klubów – Ruch wrócił tu od dołu, a Wisła od góry – mówi sam za siebie. Postronny obserwator powie, że przed nami arcyciekawy sezon. Uczestnik doda, że bardzo trudny. My przepowiemy, że będzie to bardzo fajna liga… niezadowolonych ludzi. Spójrzmy na kluby: wiele z nich z tradycjami, ambicjami, pieniędzmi, infrastrukturą. Nowoczesne stadiony stoją w Łodzi, Bielsku-Białej, Krakowie, Gdyni czy Tychach, budują się w Nowym Sączu, Sosnowcu i Katowicach. Nie dla każdej I-ligowej firmy wystarczy miejsca w czołówce, w magicznej szóstce. Nie uszczęśliwi się wszystkich, nie uszczęśliwi się nawet większości. Dlatego – znów odwołamy się do porównania z Bundesligą – chyba powoli taka będzie rola PZPN, Ekstraklasy SA czy Pierwszej Ligi Piłkarskiej, by z dwóch najwyższych szczebli w Polsce uczynić docelowo wspólny produkt; tak, jak ma to miejsce za naszą zachodnią granicą, gdzie choćby prawa telewizyjne sprzedaje się wspólnie. Różnica w medialności uczestników elity a jej zaplecza nieco się zaciera, a przepaść finansowa pozostaje i będzie to kłuć w oczy coraz sezon rozbudził nadzieję. Rywalizacja o mistrzostwo Polski była pasjonująca. Wyścig Lecha z Rakowem i Pogonią oglądało się bardzo dobrze i pozostaje mieć nadzieję, że do tej trójki dołączą kolejni chętni na medale. Konkurencja rozwija, a akurat to jest nam bardzo potrzebne, co boleśnie pokazały mecze Kolejorza z Karabachem. Rozgrywki na najwyższym szczeblu w Polsce wyglądają dobrze, aż do momentu, gdy wyjdziemy poza własne podwórko. Skoro na nie wracamy, pojawia się szereg pytań. Przede wszystkim: kto zostanie mistrzem? W pierwszym szeregu kandydatów dumnie stoją Lech, Raków i Pogoń i to raczej między nimi rozstrzygnie się walka o złoto. – Walczymy o mistrzostwo – mówią bez ogródek w Częstochowie i nie są to zapowiedzi bez pokrycia. Raków jest chyba najlepiej prowadzonym polskim klubem, więc nic dziwnego, że apetyty są ogromne. Ze Szczecina dobiegają dokładnie takie same głosy, a Kamil Grosicki (34 l.) deklaruje wprost: – Chcę tu zrobić coś historycznego – mając na myśli pierwszy złoty medal mistrzostw Polski dla EXPRESSPrzedsezonowa rozmowa z Sebastianem Milą.„Super Express”: – Lech nie podbił Ligi Mistrzów, a czy będzie w tym sezonie rządził w lidze?Sebastian Mila: – Europa znów okazała się za mocna dla mistrza Polski. Jednak o nasze podwórko w przypadku Lecha jestem spokojny. Wydaje się, że to wciąż najmocniejszy zespół w ekstraklasie i główny kandydat do tytułu. W mojej opinii w lidze nie zdejmie nogi z gazu. W poprzednim sezonie Kolejorz zasłużenie sięgnął po mistrzostwo. Nie było ono przypadkowe. Dlatego stawiam na Lecha.– Kto może przeszkodzić Kolejorzowi?– Od razu nasuwa się, że będzie to Raków, który się nie osłabił. Poza tym przecież to właśnie częstochowianie najmocniej w poprzednich rozgrywkach naciskali na Lecha. Dwa wicemistrzostwa z rzędu oraz triumfy w Pucharze Polski pokazują, że jest tam stabilizacja. Nie można zapominać też o Pogoni. Podobał mi się styl tego zespołu, który potrafił dominować, dobrze oglądało się Lopez chce mistrzostwa z Rakowem.„Super Express”: – Jakie wyzwania postawił pan przed sobą?Ivi Lopez: – Moje najważniejsze marzenie się nie zmieniło. Chcę zostać mistrzem Polski. Ostatnio się to nie udało, choć byliśmy bardzo blisko, aby tego dokonać. Posmakowałem innych nagród, ale najbardziej w tej kolekcji brakuje mi tytułu.– Raków dwa razy zajmował drugie miejsce. Teraz czas na złoto? – Mamy argumenty, potencjał i dobrą drużynę, która udowodniła, że stać ją na walkę z faworytami. Nie odstawaliśmy od nich. Nabraliśmy doświadczenia. Nic się u nas nie zmieniło. Są ten sam trener i drużyna. Wierzę, że w tym sezonie Raków znów się rozpędzi. Cały czas jest głodny ima apetyt na kolejne sukcesy. Fot. FotoPyK 14-05-2022 / 19:25(akt. 14-05-2022 / 19:31)Lech Poznań został mistrzem Polski na kolejkę przed końcem rozgrywek ligowych (2021/22). Drużyna z Wielkopolski zapewniła sobie pierwsze miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy dzięki temu, że Raków Częstochowa nie wygrał z Zagłębiem w Lubinie (0:1).W tym momencie "Kolejorz" ma na koncie 71 punktów w 33 meczach (21 zwycięstw, 8 remisów, 4 porażki) i 5 "oczek" przewagi nad Rakowem Częstochowa, który jest wiceliderem tabeli. W ostatniej, 34. kolejce zespół prowadzony przez Macieja Skorżę (były trener Legii Warszawa) zmierzy się u siebie z Zagłębiem Lubin ( godz. 17:30). Dla poznaniaków to 8. mistrzostwo w historii, ostatni raz sięgnęli po ten tytuł w 2015 osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora. - Stołeczny zespół ma obecnie 12 punktów przewagi nad poznaniakami. Nie wyobrażam sobie, że legioniści roztrwonią taką przewagę w ekstraklasie. Sądziłem, że to Lech będzie najtrudniejszym rywalem w walce o mistrzostwo. W Poznaniu zawsze mówiło się o tytule, choć w ostatnim czasie pojawiały się tematy dotyczące budowy drużyny i gry młodzieży. Ale kibice „Kolejorza” chcą, żeby klub toczył batalię z Legią. Myślałem, że tak się stanie. Aktualnie w to nie wierzę, patrząc przez to jak „Wojskowi” funkcjonowali w Poznaniu. Legia musi wygrać cztery, może pięć meczów do końca ligi i zostanie mistrzem Polski. Przy założeniu, że inni będą wszystko wygrywać, co jest też raczej mało prawdopodobne. Uważam, iż sprawa mistrzostwa jest już – jak dla mnie - rozstrzygnięta. Oczywiście nastąpi walka o miejsca pucharowe, medalowe, utrzymanie… Tam jest bardzo ciekawie. Myślę, że na tym możemy się Zachowałbym się tak samo jak trener Aleksandar Vuković. Mając na uwadze, co się stało rok temu po meczu w Gdańsku. Wówczas legioniści wygrali dość szczęśliwie. Było wtedy sporo kontrowersji, szczególnie po ręce Artura Jędrzejczyka. Dokładnie pamiętamy akcją marketingową Legii – szczerze mówiąc, nie podobało mi się to. Byłem zniesmaczony rękawicami Jędrzejczyka i hasłem: „Razem obronimy mistrzostwo”. Gdzieś los pokarał wtedy klub. Artur dostał wtedy piłką w rękę i pojawiły się wątpliwości – czy powinien być rzut karny, czy nie. Ta akcja miała miejsce dwa dni po spotkaniu i legioniści przegrali cztery mecze. Cieszę się, że Legia ma teraz dużo pokory w sobie. W sobotę wieczorem oglądałem z odtworzenia jeszcze dwa mecze: ŁKS-u i Piasta. Analizowałem sobie te spotkania, do późnych godzin pisałem z Mateuszem Wieteską. Widać w nim dużo pokory. Zresztą zawsze tak było, lecz to też głos drużyny. I odbieram to bardzo pozytywne. Myślę, że duża w tym rola i zasługa trenera Michał Karbownik niczym mnie nie zaskoczył w Poznaniu. Ani na plus, ani na minus. Zagrał na solidnym poziomie. Rywale nie przeprowadzili zbyt wiele akcji po jego stronie. Jest prawonożnym lewym obrońcą, który grał na lewonożnego skrzydłowego. Do lewej nogi schodził Puchacz, ale gdy to robił, schodził jednocześnie do lepszej, prawej nogi Karbownika. Dlatego „Karbo” miał czyste kapcie, mógł zapalić fajurkę i czekać spokojnie z sygnałem: „Choć, Tymek. Wiem, co zrobisz. Poczekam na ciebie. Jest jeszcze Mati Wieteska czy Igor Lewczuk”. Tylko raz widziałem akcję w stylu Puchacza, który zbiegł i uderzył. Miał też sytuację w końcówce, ale był to efekt przypadkowego odbicia. Al enie zmienia to faktu, że mógł zostać Zgadzam się z „Vuko”, że nie był to mecz na wysokim poziomie. Bo nie mógł być. Zawodnicy sami nie wiedzą na co ich teraz stać. Poza tym to otoczenie… To tak jakby najlepsi aktorzy graliby w teatrze do pustych krzeseł. Zawsze gra się trochę inaczej. O podaniu Tiby Selekcjoner kadry Polski do lat 21 odniósł się także do prostopadłego podania Tiby, po którym akcję miał Timur Żamaledtinow. – W normalnej, klasowej drużynie takie podanie nie przechodzi. Takiego zagrania nie zobaczysz w Europie, w poważnej piłce, poważnej lidze. Takie podanie nie ma prawa przejść, bo w osi boiska zawsze jest defensywny pomocnik. W Legii tam nie było zawodnika. Oni są wszyscy fajnie rozbiegani, tworzą grę, dobrze czują się z piłką przy nodze… Ale mówię o piłce poważnej, która nadejdzie w sierpniu czy we wrześniu, gdy zaczną się puchary. Gdy takie piłki będą przechodziły, to akcje będą kończyć się bramkami, bo lepszy zespół to wykorzysta. Gdy Legia będzie grała w pucharach i nie będzie miała zawodnika – jak to mówią Włosi – grającego między stoperami, w trójkącie, to będą przechodziły takie podania. Antolić może grać bardziej jako „ósemka”, z prawej czy z lewej strony. Moim zdaniem Legia potrzebuje na dzisiaj takiego zawodnika jak – oczywiście z całym szacunkiem, bo ktoś może powiedzieć, że przesadzam – jest Patryk Dziczek. Gra on właśnie na tej pozycji, na której w Legii brakuje klasowego piłkarza. Takiego, który będzie rozgrywał piłkę i będzie zabezpieczał prostopadłe podania. „Vuko” to inteligentny chłopak i dostrzeże też to, że nie tylko nastąpiło wspaniałe podanie Tiby, ale i błąd w ustawieniu. Tam była autostrada do bramki, a takie rzeczy nie mogą się zdarzać na tym Trudno grało się Lechowi na trójkę dobrze poruszających się po boisku: Martinsa, Antolicia i Gwilię. Przez to piłka była kierowana w boczne sektory boiska, gdzie było dwóch obrońców na prawej stronie – Jędrzejczyk i Vesović. A z drugiej strony lewonożny skrzydłowy grający po prawej stronie, schodzący do środka. Środek był całkowicie zamknięty, a na skrzydłach Legia też miała bardzo dobrych piłkarzy, którzy byli przygotowani na bocznych pomocników Lecha. Miałem takie wrażenie, że około 30. minuty przewaga optyczna należała do Lecha. Poznaniacy zaczęli lepiej operować piłką, mieli okazje – przy 0:0 również – i wydawałoby się, że zabrakło w Wielkopolsce tego, o czym zawsze mówił Mariusz Piekarski. Gdy pracowałem w Poznaniu, a „Mario” grał, to chętnie przyjeżdżał do Poznania, bo mówił: „Jak kogoś nie przestraszycie w ciemnym tunelu, to nie wygracie. Musicie to zrobić, kibice muszą krzyknąć i wtedy gracie”. W sobotnim meczu zabrakło Lechowi głosu kibiców. W którymś momencie poznaniacy złapali fajny rytm, zaczęli grać, ale brakowało popchnięcia kibiców. Jestem ciekaw jak Legia, Wisła Kraków, Górnik Zabrze - czyli zespoły, które najwięcej czerpały z obecności fanów - poradzą sobie w nowej rzeczywistości. Tylko dwóch gospodarzy wygrało mecze w 27. kolejce. To też dużo bramkarzach- Aby zdobyć mistrzostwo Polski, trzeba mieć topowego, wyróżniającego się bramkarza. W tamtym sezonie mistrzem kraju został Piast Gliwice, najlepszym bramkarzem wybrano Frantiska Placha – nie było co do tego wątpliwości. Wcześniej Śląsk Wrocław był niespodziewanym mistrzem: najlepszym bramkarzem uznano Mariana Kelemena. I cała plejada bramkarzy Legii. Zacznę od Kowalewskiego i Stanewa. Potem wskoczył Boruc, po Borucu – Fabiański, czyli reprezentanci. Później był Mucha, Kuciak i – jak to mówi Mariusz Mowlik – bramkarz - Malarz, Arek. Widziałem, że jest teraz bramkarz - Muzyk, który bronił w Legnicy. Obecnie podstawowym golkiperem Legii jest Radosław Majecki, czyli młodzieżowy reprezentant, który jest blisko seniorskiej kadry. To trzeba Legii oddać. Ktoś może ją lubić bądź nie, lecz trzeba ją szanować za to jak radzi sobie chociażby z kwestią bramkarzy. Tam nigdy nie ma pustych przelotowych. Jak odejdzie Majecki jest doświadczony Cierzniak. Być może pojawią się jakieś transfery, bo nie znam szczegółów. Widzę, że młody bramkarz jest wypożyczony do Radomiaka, którego oglądamy w kontekście naszej reprezentacji. Chodzi o Cezarego Misztę, który jest przygotowywany pod kątem tego, że może być w przyszłości następcą Majeckiego. Oczywiście, pojawił się bramkarz - Muzyk, czyli młody, obiecujący zawodnik. Legia zarabia na bramkarzach bardzo duże Różnica między dobrym a „awaryjnym” bramkarzem to 15 punktów w sezonie. Dobry golkiper wybroni ci 7-8 punktów w sezonie, a słabszy golkiper – zawali 7-8 punktów. Robi się zatem 15 „oczek”. W tym momencie Legia ma 12 punktów przewagi nad Lechem. To pokazuje naocznie, gdzie jest problem Mateuszu Wietesce- Uważam, że Mateusz Wieteska jak najbardziej znajduje się w kręgu zainteresowań selekcjonera Jerzego Brzęczka. I prędzej czy później otrzyma powołanie. Myślę, że zasługuje na nie. Czy sobie poradzi? Czas pokaże. To ułożony chłopak, który bardzo dobrze prezentuje się na boisku i fajnie się z nim współpracuje. To człowiek świadomy swoich wartości, ale i też braków. Można z nim pożartować, przekazać mu coś w żartach, on to odbierze jako dobrą monetę. Bardzo długo pisałem z nim po meczu w Poznaniu, bo wiedziałem, że nie śpi, wraca z Legią do W kontekście Wieteski słyszałem o konkretnym klubie z Anglii. Dzwonili do nas, pytali o „Wietesa”. Mieli go bardzo dobrze rozpracowanego. Chodzi o Middlesbrough, które wykazywało spore zainteresowane. To było w lutym, chwilę przed zamknięciem okna transferowego i wybuchem pandemii.

mistrzem polski jest legia tekst